czwartek, 22 marca 2012

45.

Dziękuję wszystkim za rady pod ostatnią notką. Temat pracy już z K. zamknęliśmy i doszliśmy do kompromisu. Podawaliście sporo rozwiązań, ale my w sumie wybraliśmy i tak swoje. Postanowiliśmy, że na razie, póki nie obronię się, co mam nadzieję nastąpi w pierwszym terminie, czyli już 12 czerwca będę szukać dorywczych ofert przy promocjach, itp. A gdy się obronię to będę szukała pracy na stałe, o co wtedy też powinno być łatwiej bo będę miała status studentki zaocznej a nie dziennej. I może uda się znaleźć coś w zawodzie wtedy?
Ktoś z Was mi napisał, że powinnam walczyć o swoje i nie brać pod uwagę tego co mówi mi K. Nie chcę nikogo urazić, ale to nie jest świetny pomysł, biorąc pod uwagę, że z nim chcę spędzić całe życie, że go kocham, że jesteśmy razem. Nie popieram też tego, że on podszedł do tego w pierwszym momencie tak bardzo na nie i w ogóle egoistycznie. I nie myślcie sobie, powiedziałam mu o tym. Ja po prostu uważam, że jak się jest razem to zawsze trzeba osiągnąć jakiś kompromis, co zazwyczaj nie jest łatwe, ale moim zdaniem bycie z kimś nie polega na tym, że pytam kogoś o zdanie, a dalej robię swoje, bo po co wtedy pytać? Jasne, nie można rezygnować z własnych marzeń, ale osobiście jestem zdania, że zawsze wszystko można pogodzić, no i jak widać udało nam się. Bynajmniej ja jestem z efektu zadowolona.

Na uczelni zaczyna mi się powoli gorący okres. Dokładają nam zajęć powtórzeniowych przed obroną. Nie wiem, czy wiecie, ale nie mam normalnej obrony pracy tylko egzamin końcowy z kilku przedmiotów, które podczas tych trzech lat były najważniejsze. Nie robię nic w kierunku by go zdać. Nawet nie zrobiłam jeszcze testu próbnego, który od tygodnia czeka, bym go wypełniła. Solennie obiecuję wypełnić go przez weekend! Pewnie niektórym wyda się dziwne, że już jakiś test próbny, ale w sumie za 2 tygodnie mamy święta, potem weekend majowy, po nim mój egzamin praktyczny (!) i już obrona. A w międzyczasie kupa zaliczeń. Pierwsze już za tydzień. Czas goni.

Dieta zakończona. Udało mi się zrzucić to, co chciałam. Aby utrzymać efekt staram się jeść jak najbardziej zdrowo i szczerze mówiąc zastanawiam się, czy nie korzystać trochę z Dukanowych przepisów. Lubię jeść dużo białka i różnych takich pierdół, choć to niby niezdrowe dla wątroby. Koleżanka ma książkę z przepisami, może coś podpatrzę. :)

Jutro jeszcze tylko szkolenie i weekend! Będą znów lody- mniam! :)

17 komentarzy:

  1. Dukan jest niezdrowy dla wątroby, jeśli się żywi tylko w ten sposób ;) Większość przepisów to naprawdę świetne pomysły na zdrowe posiłki, a prowadząc urozmaiconą dietę jest to dobry pomysł. Przynajmniej tak mi się wydaje ;)
    No i pamiętaj, żeby stale się ruszać!

    Co do kompromisu to się z Tobą zgadzam, bycie w związku to życie z drugą osobą i szukanie najlepszych rozwiązań dla Was obojga :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tym stałym ruchem to u mnie kiepsko, ale postaram się jak najwięcej! :)

      Usuń
  2. Moim zdaniem w zwiazku trzeba pojsc na kompromis bo jak sie tego nie zrobi to sie idzie pozabijac bo jedno uwaza to a drugie to i zadne nie chce odpuscic a wiec dobrze ze tak postapiliscie i kazdy jest zadowolony ;) Nie wiedzialam ze jest takie cos jak piszesz myslalam ze normalnie piszesz prace z jakiegos tam tematu ;)To ile kg zrzucilas? Ja tez chce lody :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. niby niewiele, bo 3kg ale jestem zadowolona :)

      tak, tak jest taki test. zrobiłam nawet ten próbny :P

      Usuń
    2. I jak wyszedl jestes zadowolona? ;)

      Usuń
  3. Dobrze, że się dogadaliście, to najważniejsze.
    Co do diety Dukana to osobiście nie polecam, sama co prawda nie próbowałam, ale moja koleżanka już tak i co prawda schudła dużo i było to widać, ale nie miała na nic siły, wciąż kręciło Jej się w głowie i nawet nie dała rady wstać rano z łóżka. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. właśnie widzę dużo takich opinii... ;/

      Usuń
  4. Tylko broń Boże nie przechodź tylko na tą dietę całkowicie. Koleżanka tak zrobiła i niesamowicie żałowała. Zaczęła tracić i włosy i zęby...

    Najważniejsze, żebyście Wy byli zadowoleni:) a to co my sobie tu piszemy to traktować z dystansem.

    Ucz się, a nie notki piszesz!;p
    :***

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jeszcze przyjdzie czas na naukę! :) potem będziesz mnie namawiać ,żebym napisała notkę ;p

      :**

      Usuń
  5. a na jakim kierunku studiów jesteś?:)
    u mnie w związku jest tak, że Kot ulega i idzie ze mną na kompromis.. a jak mi coś nie pasuje to po prostu mówię NIE.. albo 'ok zrób to jak chcesz, ale zastanów się nad konsekwencjami' ;D

    OdpowiedzUsuń
  6. To pierwszą kłótnia o rzeczy ważne za Wami:) wyszliście z niej obronną ręką a to dobrze wróży.

    OdpowiedzUsuń
  7. Dieta Dukana rozwala przede wszystkim nerki, więc musisz mocno uważać. Kilka dni tak, ale nie dłużej.

    Dopiero zaczynam Cię czytać, więc nie będę się wypowiadać jakoś restrykcyjnie na temat pracy, ale wiem jedno - rób tak, jak czujesz, a dopiero potem konfrontuj to z oczekiwaniami innych;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jeszcze jedno - przed chwilą skończyłam czytać cały Twój blog. Chyba sporo schudłaś od czasów Sylwestra?

      Chciałam zapytać o coś jeszcze, ale zapomniałam o co;)

      Usuń
  8. jelsi chodzi o dukana nie polecam szkodzi watrobie nerkom nawet pozniej mozna miec ostereopoorze a i tez ponoc slyszlam ze niszczy narzady wewnetrze a myslec jelsi ktos chce zgubic pare kg to znajdzie inny zdrowszy sposob.. zreszta jedzenie bialek caly czas ee wole urozmaicic sobie zycie;)
    co do rad wiesz kazdy chce dobrze a wychodzi jak zwykel;) jelsi uwazasz ze robisz ok ze tak Ci odpowiada to super bo jednak to Twoje zycie i najwazniejsze bys przezyla je tak zebys byla zadowolona:)

    OdpowiedzUsuń
  9. To gratulacje. Ja jeszcze walczę z wagą :) Kompromis jest ważny w związku, ale pamiętaj, że obie strony powinny go stosować. Najważniejsze, żebyście oboje byli szczęśliwi :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Powiem szczerze, że dobrze robisz. Postaw na obronę. Te 3 miesiące Cię nie zbawią. Ale wiem, jak się trzeba namęczyć z pisaniem pracy, a potem ile nerwów kosztuje obrona. Choć na dobrą sprawę, nie taki wilk straszny jak go malują :)

    OdpowiedzUsuń

Witaj!
Dziękuję za poświęcony mi czas. Będzie mi bardzo miło, jeśli zostawisz słowo od siebie.(jeśli nie jesteś z bloggera, proszę o pozostawianie swoich adresów, żebym mogła zajrzeć również do Ciebie).
Zastrzegam sobie prawo do usuwania komentarzy użytkowników anonimowych, jak również komentarzy chamskich, wulgarnych i cechujących się brakiem kultury.