wtorek, 11 grudnia 2012

Bo ja się przecież wcale nie opuszczam!

Zawsze tak jest.
Za każdym razem, kiedy w końcu kliknę magiczną ikonkę napisz posta, zredaguję go jakimś cudem do końca i wcisnę opublikuj, a potem poodwiedzam Was, obiecuję sobie, że tym razem to już ostatni raz, kiedy znów zaniedbałam bloga. I że teraz już będę na bieżąco z notkami u Was, z komentowaniem i w ogóle z pisaniem. A co mi z tego wychodzi? No jak zwykle nic.

W ogóle ostatnio zauważyłam, że niestety ale nie potrafię dotrzymywać obietnic, które podejmuję względem samej siebie. Na przykład obiecałam sobie, że jak znajdę pracę to zapiszę się na areobik bądź zumbę czy coś w tym guście. No i co? Nic oczywiście. Brakuje mi motywacji. Obżeram się piernikami, słodyczami, czuję atmosferę świąt, a waga ani drgnie, więc i chęci do wypacania zbędnych kalorii brak.
Następnym przykładem jest kurs angielskiego. Koniecznie chcę podszkolić ten język, ale kolejny raz kończy się na chęciach, a braku działania. Słomiany zapał chyba mam do wszystkiego.

Wróciłam do pracy po L4. Pierwsze dni były ciężkie, żeby na powrót wpaść w ten rytm, ale już jest dobrze- przyzwyczaiłam się.
Zaliczyłam ostatni zjazd w tym roku na studiach i teraz mam już labę.

6.12. przyszedł do mnie Mikołaj i przyniósł mi nalewkę, którą mój mikołajkowy K. sam sporządził i przepiękny terminarz z włoskimi widokami na okładce, jako że ja zakochana w tym kraju jestem.
Byliśmy też na zimowym spacerze, obejrzeć choinkę, która stoi na rynku w naszym mieście. A potem pan Mikołaj zabrał mnie na pizzę mikołajkową.


58 komentarzy:

  1. Dobrze wyglądasz i nie trzeba Ci jakiegoś aerobiku. Poza tym z czasem pewnie kiepsko. Grunt, że pamietasz, że masz bloga i chcesz pisać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No z czasem kiepsko to fakt, albo po prostu już mi się nie chce jak wracam do domu.

      Usuń
    2. Więc może sobie odpuścisz? ;)

      Usuń
    3. sama nie wiem. Pewnie w końcu tak :D

      Usuń
    4. Zabierzesz się za to przy czasie, ferie , wakacje ;)

      Usuń
    5. O! I na tym poprzestańmy :D

      Usuń
  2. Mam ten sam słomiany zapał co Ty. Tyle chcę zrobić, a nic nie wychodzi, bo jeśli za coś się w końcu zabiorę, to potem to przedsięwzięcie nawet najmniejsze po chwili rzucam.
    Łączmy się:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ojj.. na pocieszenie dodam, że nie tylko Ty nie potrafisz sama siebie 'dopilnować' i 'zmobilizować' .. ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Do takich rzeczy nigdy nie mam motywacji. Od czerwca obiecuję sobie, że zacznę dietę. Diety nie ma, waga stoi. ;D

    OdpowiedzUsuń
  5. ehhh zazdroszczę tego wolnego, ja niestety jesz 4dni na uczelnie, a chęci brak...
    no ale co się odwlecze to nie uciecze;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wolne to ja mam weekendy :P a tak to codziennie pracuję :P

      Usuń
  6. Mam nadzieję, że motywacja do Ciebie powróci :).
    Twój Mikołaj o Ciebie zadbał jak należy :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może w ramach postanowień noworocznych uda mi się coś zrealizować :)

      Usuń
    2. Oby tylko nie skończyło się na postanowieniach ;).

      Pozdrawiam :*.

      Usuń
    3. trzymaj za mnie w tej kwestii kciuki. :)

      Usuń
    4. Nie ma sprawy :) :*. Postaram się być rzetelna!

      Usuń
  7. Ja też mam wiele postanowień, ale jakoś się one odwlekają... Także, nie martw się nie tylko Ty tak masz:P A ja się obżeram czekoladkami, chipsami i żelkami :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. właśnie kończę paczkę :P

      Usuń
    2. a kysz a kysz, nie kuś mnie! :P

      Usuń
    3. no co Ty, Ty nie jedz, ja zjem za Ciebie ;D

      Usuń
  8. Ja mam ciężko z postanowieniami :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to widzę, że to nie tylko mój kłopot. ;)

      Usuń
  9. Ja też mam ciężko z postanowieniami... a praca licencjacka leży odłogiem masakra :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja nawet tematu na magisterkę nie mam. :P

      Usuń
  10. Też tak zawsze mam z postanowieniami, ale zdarza się dzień, kiedy porządnie się na siebie zdenerwuję i wtedy zrobię wszystko to, co miałam albo i więcej. ;) Jaka satysfakcja. :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Oj te postanowienia... ile ja już ich miałam:P

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja mam na razie przerwę do nowego roku z bieganiem. Muszę regenerować siły na nowy rok i nabrać chęci.

    OdpowiedzUsuń
  13. ciężko się zmobilizować... ja też mam zamiar się wziąć za siebie w nowym roku :) zobaczymy czy i u mnie na gadaniu się skończy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. może będziemy się wzajemnie mobilizować i wtedy nam się uda :)

      Usuń
  14. Ja też rzadko bywam na blogu, a to z takiego powodu, że mój internet przekracza dziesięciokrotnie barierę dźwięku.

    A ja wczoraj byłam na fitnessie. I nie polecam, gorzej niż w obozie koncentracyjnym.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. och, znam ten ból. Człowiek siedzi i setny raz ładuje jedną i tą samą stronę i w końcu już nie ma siły, żeby w kółko to robić. Mój internet ma takie dni, że mógłby urządzić sobie wyścigi ze ślimakiem, przy czym obawiam się, że to ślimak byłby zwycięzcą :D

      Usuń
  15. Najtrudniej jest dotrzymać obietnic danych sobie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ciekawe dlaczego tak jest...

      Usuń
    2. Brak konsekwencji? Na samą siebie się nie obrazisz, nie powiesz sobie, że się zawiodłaś, a nawet jeśli powiesz, to co z tego? :D

      Usuń
  16. Dlatego ja sobie niczego nie obiecuję bo wiem, ze i tak nie dotrzymam.

    OdpowiedzUsuń
  17. Też tak mam! Ostatnio 3 miesiące (!) mnie nie było na blogu i za każdym razem obiecuję sobie, że będę regularnie pisać !

    OdpowiedzUsuń
  18. Najtrudniej jest dotrzymać tych obietnic składanych właśnie samej sobie. A co do bloga - też obiecuję, obiecuję, a okienko treści postu zbyt długo puste ostatnio.

    OdpowiedzUsuń
  19. Czasami tak jest, że to pisanie gdzieś nam umyka, ja tak mam bardzo często, ostatnio tylko nie wiem co się ze mną dzieje, bo często pisze.
    Piękna choinka, pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. Chyba odchudzanie i angielski dopiszesz sobie do postanowień noworocznych :) ja tak mam co roku ;p

    OdpowiedzUsuń
  21. a ja w tym roku mialam też hojnego mikołaja:) szkoda że nie przychodzi do nas czesciej ;p

    OdpowiedzUsuń
  22. Święta tuż tuż, więc teraz nawet nie warto się odchudzać:)

    OdpowiedzUsuń

Witaj!
Dziękuję za poświęcony mi czas. Będzie mi bardzo miło, jeśli zostawisz słowo od siebie.(jeśli nie jesteś z bloggera, proszę o pozostawianie swoich adresów, żebym mogła zajrzeć również do Ciebie).
Zastrzegam sobie prawo do usuwania komentarzy użytkowników anonimowych, jak również komentarzy chamskich, wulgarnych i cechujących się brakiem kultury.