czwartek, 19 lipca 2012

Trudności się piętrzą.

I znów pod górkę.
Wiedziałam, że ze znalezieniem pracy jest ciężko, ale szczerze mówiąc nie zdawałam sobie sprawy, że aż tak. W końcu nie mieszkam na jakimś zadupiu, tylko w ponad 30- tysięcznym mieście, więc myślałam, że jakoś to będzie. Co więcej, miasto to znajduje się 40 min drogi od ponad 700- tysięcznego pod względem mieszkańców miasta, więc tym bardziej myślałam, że będzie ok.
Ale nie.
Jak szukam pracy w zawodzie, to słyszę, że jestem za mało doświadczona, bo to minimum 2 lata trzeba mieć, a ja przecież zaraz po studiach, więc taki świeżak nikomu nie odpowiada.
Jak szukam pracy jakiejkolwiek, czy w sklepie, czy w biurze, czy nawet na głupiej hali to znów mam za wysokie wykształcenie do tego.
Akurat jak pisałam te żale to zadzwonili do mnie z call center na rozmowę o pracę. Nie jestem przekonana do tego typu pracy, ale i tak jutro miałam jechać odebrać dyplom z uczelni, więc pojadę na tę rozmowę i zobaczę co i jak proponują.
Żałuję trochę, że się zgapiłam, bo będąc na wakacjach była oferta stażu w DPS-ie. Teraz już nieaktualna, a to przecież coś w moim zawodzie. No i jak poszłam zapytać, czy można jeszcze liczyć na jakieś staże, to usłyszałam, że owszem, ale po nowym roku, bo teraz to oni nie będą już mieć pieniędzy. ;/
Dodatkowo K. popsuł się samochód, nie ma czym do mnie dojechać i to jest spory problem, bo jesteśmy z dwóch innych miejscowości, oddalonych o tyle, że o dojściu pieszo nie ma mowy.

poniedziałek, 16 lipca 2012

Fotorelacja z Zakopanego.

Wyjazd udał się wspaniale. Nacieszyliśmy się wspólnymi chwilami. I ciągle było nam za mało.
Jako, że byłam tam już trzeci raz, robiłam za przewodnika, bo K. był w Zakopanem po raz pierwszy.
Nie będę opisywać ze szczegółami każdego dnia. Zamiast tego proponuję fotorelację. :) Zakochajcie się w widokach :)

Niedziela 8.07.12
Kopalnia Soli w Wieliczce

Krupówki

Poniedziałek 9.07.2012
Wodogrzmoty Mickiewicza (w drodze na Morskie Oko)

Morskie Oko

wieczorem wybraliśmy się na Gubałówkę

Wtorek, 10.07.2012
Kasprowy Wierch (1987 m n.p.m)

schodzimy w dół

Środa, 11.07.2012,
Dolina Kościeliska przez Przełęcz Iwaniecką do Doliny Chochołowskiej
z zahaczeniem o Jaskinię Mroźną

Czwartek, 12.07.2012
Dolina za Bramką, Dolina Strążyska przez czarny szlak pod Sarnią Skałę, Dolinę Białego aż pod Skocznię narciarską Wielką Krokiew

w tle wodospad Silkawica

Piątek, 13.07.2012
Dolina Pięciu Stawów Polskich

Sobota, 14.07.2012
Kraków



wtorek, 3 lipca 2012

Szybko mija ten czas

Jestem, jestem.
Nigdzie się nie ulotniłam, tylko jakoś tak... doba ma za mało godzin jak dla mnie. Nie da się jej jakoś rozciągnąć?

Niby nie powinno mi brakować czasu, w końcu mam przecież wakacje. Złudne to jednak jest. Rankiem pomagam w pracy mamie, żeby łatwiej i lepiej jej to szło, później pędzę na odchudzający spacer z psem (odchudzający psa, a nie mnie :D), wieczorami spotykam się ze znajomymi, albo z K.

W czwartek mam absolutorium, i w końcu oficjalnie zobaczę mój dyplom na oczy, bo niby się obroniłam, ale jeszcze go nie widziałam. A w niedzielę z samego rana ruszamy w kierunku Zakopanego. Cieszę się bardzo, bo to pierwsze moje wakacje z K. i to 7 dni sam na sam. Już się nie mogę doczekać.

W międzyczasie biegam więc po sklepach i kupuję to, co jeszcze zostało do kupienia przed wyjazdem. Trochę jest tych spraw do pozałatwiania.

Zarejestrowałam się też UP i czekam na oferty pracy od nich. Pomiędzy oczekiwaniem wyławiam co ciekawsze oferty pracy z neta. Dziś byłam na pierwszej rozmowie kwalifikacyjnej. Myślę, że poszło mi nieźle. Ale na efekty muszę czekać do po 20 lipca, dopiero wtedy ma być coś wiadomo.

No to, tak na szybcika dałam znać, ze żyję. Teraz znowu lecę, więc zajrzę do Was jutro. :*