Jestem, jestem.
Nigdzie się nie ulotniłam, tylko jakoś tak... doba ma za mało godzin jak dla mnie. Nie da się jej jakoś rozciągnąć?
Niby nie powinno mi brakować czasu, w końcu mam przecież wakacje. Złudne to jednak jest. Rankiem pomagam w pracy mamie, żeby łatwiej i lepiej jej to szło, później pędzę na odchudzający spacer z psem (odchudzający psa, a nie mnie :D), wieczorami spotykam się ze znajomymi, albo z K.
W czwartek mam absolutorium, i w końcu oficjalnie zobaczę mój dyplom na oczy, bo niby się obroniłam, ale jeszcze go nie widziałam. A w niedzielę z samego rana ruszamy w kierunku Zakopanego. Cieszę się bardzo, bo to pierwsze moje wakacje z K. i to 7 dni sam na sam. Już się nie mogę doczekać.
W międzyczasie biegam więc po sklepach i kupuję to, co jeszcze zostało do kupienia przed wyjazdem. Trochę jest tych spraw do pozałatwiania.
Zarejestrowałam się też UP i czekam na oferty pracy od nich. Pomiędzy oczekiwaniem wyławiam co ciekawsze oferty pracy z neta. Dziś byłam na pierwszej rozmowie kwalifikacyjnej. Myślę, że poszło mi nieźle. Ale na efekty muszę czekać do po 20 lipca, dopiero wtedy ma być coś wiadomo.
No to, tak na szybcika dałam znać, ze żyję. Teraz znowu lecę, więc zajrzę do Was jutro. :*
wtorek, 3 lipca 2012
czwartek, 21 czerwca 2012
Mecz
Dzisiaj gra moja drużyna. Ukochana od dziecka. Od kiedy pamiętam.
Portugalia.
Nie, nie podniecam się Ronaldo.
Nie zachwycam nim, jako facetem.
Co więcej uważam, że jest najzwyczajniej w świecie... brzydki (!)
Mecze też ma raz gorsze, raz lepsze. Ostatnio dał popis, mam nadzieję, że dziś też da.
Ale moim ukochanym piłkarzem tej drużyny były, jest i będzie Figo. Choć już obecnie nie grający, cały czas jest moim numerem jeden.
Poza tym kocham Pepe i Jao Moutinho (ma w sobie to coś).
Trzymam kciuki, bo chłopcy muszą rozgromić dzisiaj Czechów.
A na półce stoi skarbonka, do której cierpliwie składam grosz do grosza, żeby kiedyś kiedyś wyjechać do tej ukochanej Portugalii. Bo nie tylko drużynę kocham, ale kraj też. Bo tam musi być pięknie, a Lizbona urzeka architekturą, a wybrzeża krajobrazami.
Portugalia.
Nie, nie podniecam się Ronaldo.
Nie zachwycam nim, jako facetem.
Co więcej uważam, że jest najzwyczajniej w świecie... brzydki (!)
Mecze też ma raz gorsze, raz lepsze. Ostatnio dał popis, mam nadzieję, że dziś też da.
Ale moim ukochanym piłkarzem tej drużyny były, jest i będzie Figo. Choć już obecnie nie grający, cały czas jest moim numerem jeden.
Poza tym kocham Pepe i Jao Moutinho (ma w sobie to coś).
Trzymam kciuki, bo chłopcy muszą rozgromić dzisiaj Czechów.
Jao Moutinho
A na półce stoi skarbonka, do której cierpliwie składam grosz do grosza, żeby kiedyś kiedyś wyjechać do tej ukochanej Portugalii. Bo nie tylko drużynę kocham, ale kraj też. Bo tam musi być pięknie, a Lizbona urzeka architekturą, a wybrzeża krajobrazami.
środa, 20 czerwca 2012
Wakacje
Po obronie. Wyższe wykształcenie mam w kieszeni.
Teraz pozostaje tylko przejść egzaminy na magisterkę.
Łatwo nie będzie, gdyż zmieniam kierunek studiów.
Doszłam do wniosku, że studiowanie dalej tego samego kierunku nie daje mi żadnych więcej możliwości, prócz mgr przed nazwiskiem, co moim zdaniem jest stratą czasu.
Startuję więc na studia niestacjonarne na Uniwersytet im. Adama Mickiewicza w Poznaniu na pedagogikę o specjalności socjoterapia i promocja zdrowia.
Szczególnie z naciskiem na socjoterapię, bo mam nadzieję, że może uda się pracować potem z ludźmi uzależnionymi od alkoholu lub czegoś takiego.
Niestacjonarne, bo chcę już pracować. Jednak ciężko z pracą, a zwłaszcza z pracą w zawodzie.
Przeglądam ogłoszenia. Na razie luźno, bo od 8 lipca jedziemy z K. do Zakopca. I i tak pracę mogę podjąć dopiero po powrocie. Jak się nie uda w zawodzie, to wezmę cokolwiek, ale na razie mimo wszystko mam nadzieję.
Teraz pozostaje tylko przejść egzaminy na magisterkę.
Łatwo nie będzie, gdyż zmieniam kierunek studiów.
Doszłam do wniosku, że studiowanie dalej tego samego kierunku nie daje mi żadnych więcej możliwości, prócz mgr przed nazwiskiem, co moim zdaniem jest stratą czasu.
Startuję więc na studia niestacjonarne na Uniwersytet im. Adama Mickiewicza w Poznaniu na pedagogikę o specjalności socjoterapia i promocja zdrowia.
Szczególnie z naciskiem na socjoterapię, bo mam nadzieję, że może uda się pracować potem z ludźmi uzależnionymi od alkoholu lub czegoś takiego.
Niestacjonarne, bo chcę już pracować. Jednak ciężko z pracą, a zwłaszcza z pracą w zawodzie.
Przeglądam ogłoszenia. Na razie luźno, bo od 8 lipca jedziemy z K. do Zakopca. I i tak pracę mogę podjąć dopiero po powrocie. Jak się nie uda w zawodzie, to wezmę cokolwiek, ale na razie mimo wszystko mam nadzieję.
Subskrybuj:
Posty (Atom)

