środa, 1 maja 2013

Tyle się dzieje.

Znowu.
Jestem strasznie kiepską blogerką chyba. Strasznie zaniedbuję ten blog.
Ale u mnie tak dużo się dzieje, że uwierzcie nie mam czasu.

Po pierwsze jak wiecie w połowie marca zakończyłam staż w przedszkolu. Przeglądałam sobie ogłoszenia ot tak, w międzyczasie robiąc praktyki i nie spiesząc się zbytnio ze znalezieniem nowej pracy, ale oto praca się znalazła.
Zaczynam od poniedziałku.
Praca w zawodzie, więc się cieszę. Będę pracować z dzieciaczkami w żłobku. :)

Po drugie wolny czas dzielę między nową pasję, którą możecie sobie obejrzeć TUTAJ, a mojego K. no i oczywiście studia. Póki co wszystko zaliczone:) no i wystartowałam z pisaniem pracy magisterskiej. Co prawda powoli mi to idzie, ale najważniejsze, że zaczęłam :)

A po trzecie czasami mi się po prostu nie chce przelewać tego tutaj, bo zastanawiam się kogo to tak naprawdę to interesuje i czy jest sens pisania tego wszystkiego...

Zajrzę do Was później- obiecuję! Teraz muszę lecieć szykować się, bo niedługo robimy grilla :)
Miłej majówki!

niedziela, 7 kwietnia 2013

Kończę się?

Wydawać by się mogło, że siedząc w domu człowiek odpocznie sobie. Siądzie wreszcie na dupsku i odpocznie. Będzie mógł zajadać się tonami poświątecznych smakołyków i w całości wręcz prawie, pochłaniać czekoladowe zające, które wciąż jeszcze przypominają, że to niedawna święta były.
Naiwne to jednak jest myślenie.
Usiedziałam w domu aż 2 tygodnie. Choć i tak nie było to siedzenie bezproduktywne, bo przecież przygotowania świąteczne same się nie zrobią, egzaminy się same nie pozdają i projekty same nie porobią, a i praca magisterska się sama nie napisze (choć z tym to jestem w czarnej dupie akurat).
Po owych owocnych dwóch tygodniach wyruszyłam na praktyki i tak się już tydzień przepraktykowałam i jeszcze 3 tygodnie mi zostały.
Z planu oszczędzania zdrowia znowu nic nie wyszło. Nie dość, że kaszel mnie dopadł taki, że z moich płuc to już chyba jedynie strzępki zostały, to znów dają o sobie znać zdiagnozowane już dawno nerwobóle w klatce piersiowej. Tym razem silne na tyle, że lewą ręką poruszać zbytnio nie mogę. Potem doszedł jeszcze ból przy wdychaniu powietrza, a w święta w kościele miałam wrażenie, że z tego świętego miejsca Pan Bóg chce mnie wziąć wprost do siebie, taki mnie ucisk w klatce dopadł. Na szczęście puścił i żyję sobie dalej. Ale w nocy spać nie mogę, ból mnie budzi.
Dostałam solidny ochrzan. Od K. Tak, sama wiem, powinnam udać się do lekarza. Serce to nie przelewki, zwłaszcza, że te objawy nasilają się od 3 tygodni. Jutro pójdę. Mam nadzieję, że dostanę jakiś normalny specyfik na to wszystko, bo ostatnia moja wizyta zakończyła się dostaniem leku, po którym chodziłam jak pijana, czułam się jak na haju, choć nigdy na nim nie byłam, więc w sumie mogę się tylko domyślać jak to jest.

czwartek, 28 marca 2013

Wielkanoc.

Mówi zając do baranka – jaka piękna to pisanka.
Wtem z jajeczka wyszła kurka, nastroszyła swoje piórka.
Biega głośno, krzyczy, że wesołych świąt Wam życzy.

 

 

Zdrowych i spokojnych świąt kochani! :)